poniedziałek, 28 maja 2012

Ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego

3 czerwca 2012 r. - Uroczystość Najświętszej Trójcy

EWANGELIA Mt 28, 16-20
Chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego


Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.
Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.
A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Prezbiterium w Bazylice Zwiastowania Pańskiego w Nazarecie - kościół górny. (fot. © op)

Ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Jezus zmartwychwstały polecił swym uczniom udać się do Galilei, na pewną górę. Tam im się ukazał. Oni skłonili głowy przed Nim. Jednak część uczniów nie potrafiła wyzbyć się wątpliwości, czy aby na pewno był to ich Mistrz. Jezus, który znał ich serca, zbliżył się do nich i przemówił. Nabrali pewności: to jest On. Wówczas kazał im iść na cały świat i nauczać wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. To była pierwsza część ich misji; druga zaś polegać będzie na formowaniu ochrzczonych, by byli w stanie zachować Ewangelię w całości. Zapewnił ich o swej pomocy aż do końca świata.

Wierzymy, że Pan Jezus jest także z nami. On wspiera nas w zachowywaniu postawy godnej dziecka Bożego i głosiciela Ewangelii. Wszyscy mamy stawać się jego dobrymi uczniami. Wola Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego jest dla nas wiążąca, co wynika z przymierza chrztu świętego.

Także w naszych czasach ludzie młodzi są otwarci na Boga i zainteresowani rozwojem swego życia duchowego. Niektórzy z nich spotykają się razem, by wspólnie czytać i rozważać Słowo Boże, modlić się, kształtować swe sumienia w szkole Ewangelii i radykalnie zachowywać wszystko to, co Pan Jezus przykazał swym uczniom (por. Pan daje mi braci, Asyż 2000, s. 17).

Święty Franciszek z Asyżu w swej Regule z roku 1221 wzywa współbraci, by wraz z nim wierzyli prawdziwie i z pokorą oraz składali dzięki najwyższemu i najwznioślejszemu Bogu, który jest Jednością i Trójcą: Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, i by chwalili Go (por. 23, 11).

Panie Jezu, spraw, byśmy umocnieni łaską chrztu świętego i Twoją Ewangelią, szli odważnie do wszystkich ludzi i zachęcali ich słowem i przykładem do zachowywania Twych przykazań.

Niech cześć, którą święty Franciszek żywił do Najświętszej Trójcy, przenika naszą codzienność.

Niech moc Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego będzie z nami wszystkimi, aż do skończenia świata. Amen.

o. Józef Czura OFM
Goruszki, 14.04.2012 r.  

   

niedziela, 27 maja 2012

Obawy i Duch Świety

27 maja 2012 r. - Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

EWANGELIA J 20, 19–23
Jezus daje Ducha Świętego


Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku, i rzekł do nich: „Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzeki do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.


"Tam gdzie przebywali uczniowie" dziś... otwarte drzwi. (fot. © op)

Obawy i Duch Świety

Słuchając dzisiejszego Słowa zostaję najpierw wprowadzony w klimat obaw, lęku, zamknięcia. Jestem z uczniami Jezusa za dokładnie zaryglowanymi drzwiami. Bojąc się wszystkich wokół bo wszyscy, którzy ich otaczali byli Żydami. Widzę ich: apostołowie, przyjaciele Jezusa… zmiażdżeni wydarzeniem Kalwarii i śmiercią ich Mistrza. W ich sercach lęk, wokół nich zagrożenie. I tej sytuacji żaden z nich nie może zmienić. Nie mogą zrobić nic. Nie cofną czasu, nie mogą zabezpieczyć Jezusa przed śmiercią bo On sam podążał w jej kierunku. Nie mogą cofnąć wydarzeń i zachować się inaczej, pozostają tchórzami i zdrajcami. Nie byli wierni przyjaźni z Jezusem, żądał od nich wysokiej ceny i dowodu wierności. Nie byli zdolni do tego.To, co się stało nie odstanie się.

Teraz są bezsilni i zamknięci. Samotni ze świadomością swojej porażki i klęski.

Nagle coś się dzieje. Pośród nich stoi Jezus. Pełen blasku, pokoju, pewnego rodzaju chwały. „Pokój wam”. To co się dzieje jest nieoczekiwane. Nikt z nich nie spodziewał się, że Jezus przyjdzie. To jak sen. Jak marzenie. „Pokój wam” brzmi powtórnie w ich uszach. Nie przesłyszeli się to On, rzeczywiście On.

Jezus tchną na nich. Tchnienie otula ich twarze i sięga głębiej do ich serc, sięga do korzeni lęków i źródła ich zamknięcia. Dotka ich grzechu i tchórzostwa, i zdrad. Tchnienie Ducha wypełnia ich do ostatniej komórki i ożywia. „Odpuszczajcie grzechy, mocą mojego imienia” – mówi im Jezus. „Weźmijcie Ducha Świętego”. Przyjmijcie Dar.

Jakże często nasze życie podobne jest do tego, co dane było doświadczyć Apostołom. Pozostajemy zamknięci, w lęku, ze świadomością grzechu, zdrad, ucieczki… Wydaje się nam, że jesteśmy sami. Jezus nie pozostawia nas. On przychodzi jako Zbawiciel aby obdarować nas nowym życiem, Duchem Świętym.

Przyjmij Ducha Świętego.

Przyjmij, weź…

Pozwól aby Tchnienie Ducha ogarnęło Twoje serce i duszę, i życie.

Mam dla Ciebie, czytającego to rozważanie propozycję: Usiądź spokojnie, zamknij oczy i przez najbliższe 5 minut nie zwracaj uwagi na to, co słyszysz, co mógłbyś widzieć, ani na to, co dzieje się w Twojej wyobraźni, w Twoich uczuciach. Twoje wnętrze jest jak pokój, który przypomina ten, w którym byli zebrani apostołowie. Oczekuj w nim. Możesz powtarzać w swoim sercu imię Jezus. Jesteś świątynią Ducha Świętego, Jego tchnienie jest w Tobie a teraz przemów do tego Ducha Świętego słowami:

"O Duchu Święty, duszo mej duszy, uwielbiam Cię.
Oświecaj, kieruj, wzmacniaj i pocieszaj mnie.
Powiedz mi, co mam czynić i rozkaż mi to wykonać.
Poddaję się chętnie wszystkiemu, co ode mnie zażądasz,
pragnę przyjąć wszystko, co na mnie dopuścisz,
daj mi tylko poznać Twoją świętą wolę. Amen".


Modlitwa ta pochodzi od Kard. Mercier. Jeśli będziesz modlił się w ten sposób codziennie wtedy życie twoje będzie szczęśliwe i radosne. Znajdziesz pociechę nawet wśród cierpienia. Otrzymasz łaskę na miarę twoich trudności i siłę do zniesienia ich i tak dojdziesz pełen zasług do bram niebieskich. Takie poddanie się Duchowi Świętemu jest tajemnicą świętości.

/o. Aaron OFM/

niedziela, 13 maja 2012

Ty jesteś przyjacielem moim

13 maja 2012 r. - VI Niedziela Wielkanocna

EWANGELIA - J 15, 9-17
Przykazanie miłości


Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywani sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miło wali”.





Witraż św. Maksymiliana Marii Kolbego w kościele Franciszkanów w Koszarawie Bystrej. (fot. © op)

Ty jesteś przyjacielem moim

Dzisiejsze Słowo Boże jest kolejną częścią Ewangelii o krzewie winnym. Jezus na podstawie krzewu winorośli mówi uczniom o miłości Boga Ojca do siebie i Jezusa do nas. Ten fragment Ewangelii jest bardzo piękny i mocny. Jezus mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi”. Gdy Jezus wypowiadał te słowa uczniowie byli razem z Nim za stołem. Działo się to w czasie ostatniej wieczerzy. Atmosfera spotkania była bardzo spokojna i osobista. Jezus a razem z Nim jego dwunastu przyjaciół. Nikt z nich oprócz Jezusa jeszcze nie przeczuwał nawet, że to, co Jezus mówi już za kilka godzin przerodzi się w twardą rzeczywistość. Myślę, że to bardzo piękne słowa: „Jesteście przyjaciółmi moimi”, „Ja was umiłowałem”. W rozumieniu Jezusa miłować to dać życie, oddać życie, stracić je za przyjaciół”.

Przypominam sobie chwile sprzed kilku lat gdy uczyłem w szkole jak słyszałem wyznania młodych ludzi: „kocham Cię”, „jesteś całym moim światem”, „tylko Ty”, „miłość na zawsze”. Brzmi to pięknie, jest wzniosłe i rozbudza tak wiele nadziei. Jakże często już kilka dni później widziałem jak te same osoby, które wcześniej były zdolne do takich wyznań nie chciały spotkać się na jednym korytarzu szkolnym.

Jak wiele wielkich słów, słów pięknych i dających nadzieję zostało wypowiedzianych w pewnym sensie na próżno. Zamiast oznaką miłości stały się etykietką kłamstwa.

Jak wiele słów ja sam słyszałem o miłości, o trosce, o tym, że mogę liczyć na kogoś, o przyjaźni… jak wiele słów i tylko słów. Może stało się też tak, że słyszałeś tych słów wiele. Może już przestałeś w nie wierzyć. To prawdopodobne.

Ludzie są zdolni do wielkich słów ale niewielu z nich jest zdolna do wielkich czynów, które potwierdzą ich słowa. Dlaczego Ci o tym mówię? Bo Słowa Jezusa brzmią podobnie. A niestety dziś gdy wokół nas jest tak wiele słów, słowotok obietnic, deklaracji, zapewnień, że na zawsze, że nigdy pod wpływem tych wszystkich słów masz prawo zwątpić w słowa ludzi. Uważaj jednak aby przypadkiem nie spakować Słów Jezusa do tego samego worka. One są inne. Zapytasz mnie: „tak, a czym niby się różnią od kłamstw tych, co zapewniali?”. Odpowiem Ci bardzo konkretnie, Jezus mówił o tym, co zrobił. Mówił, że kocha Cię, i że jesteś Jego przyjacielem, i że odda życie za Ciebie żebyś to Ty mógł żyć i tak też zrobił. Jezus umarł za Ciebie. Twoje życie, Ty jesteś dla Niego tak cenny, ważny, że oddał życie za Ciebie, za przyjaciela.

Spotykam czasami ludzi, którzy mówią, że ich życie nie ma sensu, jest bezwartościowe, jest pomyłką. Oni czują, oni doświadczyli mocno, że są odrzuceni, niechciani. Choć może czasem nie widzą nawet dlaczego. Jeśli czasem tak myślisz o sobie to chcę Ci powiedzieć: także za Ciebie umarł Jezus. Twoje życie jest cenne, ważne, wartościowe. Ma wartość śmierci Jezusa. Ma wartość Jego miłości. Jesteś wybrany(a). Jezus Cię wybrał, jesteś dla Niego skarbem.

Mocnym i jednoznaczną ilustracją do dzisiejszej Ewangelii jest historia św. ojca Maksymiliana Kolbe, franciszkanina. W czasie II Wojny Światowej został zamknięty w obozie koncentracyjnym w Auschwitz (Oświęcimiu). Warunki, w których żył tam wspólnie milionami innych więźniów były głęboko niehumanitarne. W tym piekle na ziemi Bóg sprawił, że o. Maksymilian stał się jasnym promieniem i znakiem nadziei. Pewnego dnia gdy jego grupa więźniów pracowała na zewnątrz obozu jeden z nich uciekł. Została ukarana cała grupa. Hitlerowcy wybrali z niej 10 więźniów, którzy w ramach kary za ucieczkę jednego zostali skazani na śmierć głodową w piwnicach jednego z bloków więziennych. Wśród przeznaczonych na śmierć znalazł się Franciszek Gajowniczek, który był ojcem rodziny i bardzo nie chciał umierać. O. Maksymilian uniknął kary tylko dlatego, że przypadkiem nie został wybrany. A stojąc z Franciszkiem w jednym szeregu i znając go w pewnym momencie odważnie podszedł do hitlerowskiego żołnierza i wyraził życzenie aby pójść na śmierć zamiast Franciszka. Hitlerowiec zgodził się. Franciszek wrócił do szeregu a ojciec Maksymilian wraz z dziewięcioma współtowarzyszami został zaprowadzony do podziemi i zostawiony w zamknięciu na śmierć głodową. W tym czasie nieustannie się modlił i spowiadał więźniów. Po kilkunastu dniach jako ostatniego żyjącego spośród skazanych dobito go wstrzykując truciznę w serce. Oddał życie za przyjaciela, za człowieka. Życie za życie.

To samo stało się z życiem Jezusa i Twoim. Jezus oddał życie za Ciebie abyś ty mógł żyć. Tak bardzo jesteś dla Niego ważny, tak bardzo jesteś dla Niego cenny. Tak wielka jest Jego miłość do Ciebie. „Nikt nie ma większej miłości od tej gdy ktoś życie swoje odda za przyjaciół swoich”. Ty jesteś przyjacielem moim – mówi Jezus.



/o. Aaron OFM/